Test wosków zimowych - Fusso kontra Collinite 476s

By | 01:58 Leave a Comment
Zima to czas, kiedy nie myśli się zbytnio o dbaniu o samochód. Niska temperatura, częsty deszcz i śnieg nie zachęcają do częstego mycia samochodu, bo zbyt długo nie nacieszymy się czystym autem. Są to też niezwykle ciężkie warunki dla naszego lakieru - sól drogowa, ciągła wilgoć, błoto itp. Warto więc przed zimą zabezpieczyć lakier naszego samochodu.
Najlepszym wyborem na jesień-zimę jeśli chodzi o woski będzie wosk syntetyczny. Nie ma sensu nakładać wosków naturalnych, które dadzą nam super look, ale w tych trudnych warunkach nie przetrwają zbyt długo. A nie mając ogrzewanego garażu samodzielne woskowanie samochodu jest w takich warunkach niemożliwe. Lepiej więc zabezpieczyć lakier raz i czekać aż do wiosny. Wosk syntetyczny utrzyma się na lakierze zdecydowanie dłużej, przetrwa także sporadyczne mycie na myjniach bezdotykowych.

Mamy na rynku kilka wosków, których producenci deklarują niezwykle długą trwałość. Dwa z nich, które wezmą udział w teście to Soft99 Fusso i Collinite 476s. Oba są syntetycznymi woskami opartymi na polimerach, oba kosztują mniej więcej tyle samo, w przypadku obu producent deklaruje trwałość nawet do 12 miesięcy. 

Test został przeprowadzony na jednym w naszych BMW. Samochód umyłam, przeprowadziłam dekontaminację usuwając smołę i zanieczyszczenia metaliczne. Niestety nie użyłam glinki, bo zaginęła mi gdzieś w akcji. Później zrobiłam delikatnego one stepa pastą polishową, dwukrotne odtłuściłam IPĄ, a następnie położyłam wosk. Na stronę kierowcy nałożony został Soft99, na stronę pasażera Collinite. Maskę podzieliłam na pół. A na dach z ciekawości położyłam Soft99 Kiwami, aby sprawdzić jak długo poleży w trudnych jesienno-zimowych warunkach.

Jeśli chodzi o aplikację, oba woski są woskami twardymi i oba nie zachwycają zapachem, intensywnie chemicznym, dość nieprzyjemny. Szczególnie Fusso, zapach Colli jest trochę bardziej znośny. Collinite zdecydowanie szybciej schnie i za każdym razem jak go aplikowałam miałam problem z roztarciem go. Przywykłam, że przy większości wosków można dłużej czekać między aplikacją a docieraniem i zostawiałam go na zbyt długo. Oba woski nakładałam taką samą cienką warstwą i w przypadku Softa nie miałam większych problemów z docieraniem. Choć nie raz zdarzyło mi się męczyć z docieraniem Fusso jak nałożyłam go zbyt grubą warstwę albo jak zostawiłam go na zbyt długo, wierzcie mi, nic przyjemnego.Więc lepiej się pilnować przy aplikacji.
Kropelki kilka dni po aplikacji, prawa strona Fusso, lewa Colli
Jeśli chodzi o efekt wizualny według mnie większych różnic nie widać. Jedynie Fusso minimalnie więcej się błyszczało. Śliskość lakieru w miarę podobna. Kropelki podczas deszczu, niedługo po aplikacji bardzo podobne, obie strony maski ładnie, równo pokryte kropelkami. Podczas mycia Colli bardziej tafluje, a Fusso bardziej kropelkuje. 
Collinite, trzy tygodnie po aplikacji

Fusso, trzy tygodnie po aplikacji

Oba woski aplikowałam w tym samym czasie, tutaj możecie zobaczyć efekty ponad trzy tygodnie od aplikacji. Samochód w tym czasie był myty dwa albo trzy razy ręcznie, chemią o neutralnym PH. Oba woski zrzucają wodę taflą, prawa strona gdzie jest położone Fusso zdecydowanie szybciej, jednak po stronie Colli także cała tafla spływa zostawiając nieliczne krople wody na lakierze.

Za jakiś czas pojawi się aktualizacja i podsumowanie tego testu. A czym Wy zabezpieczyliście swój lakier na zimę?

Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: