Ostatnie posty

Wiecie co najbardziej mi się podoba w detailingu? Co jest moją ulubioną czynnością od czasów, kiedy dowiedziałam się co to detailing?

Nie woski, nie powłoki, nie korekty lakieru ani detailing wnętrza. Najprzyjemniejszą i najbardziej relaksującą czynnością jest dla mnie aplikacja quick detailera po myciu. W słoneczną pogodę, gdzieś w cieniu, zaraz przed popołudniową przejażdżką. Coś pięknego. Dlatego quick detailery koniecznie muszą dla mnie ładnie pachnieć, są wtedy jeszcze bardziej przyjemne w aplikacji.


Niestety coraz rzadziej mam czas na ten rytuał, o myciu swojego samochodu trzy razy w tygodniu już mogę tylko pomarzyć i najchętniej położyłabym na nie jakąś dobrą hydrofiliczną powłokę, aby jak najmniej się brudziło po deszczu. Jednak sentyment do aplikacji QD pozostał.

Prawda jest taka, że prawidłowo przeprowadzone woskowanie zajmuje sporo czasu. Z pewnością nie każdy z Was ma czas na spędzać długie godziny nad zabiegami pielęgnacyjnymi swojego samochodu. Proces woskowania, jeśli chcemy go przeprowadzić poprawnie, łącznie z detailingowym myciem, dekontaminacją, cleanerem trwa przynajmniej kilka godzin. (Jeśli jednak masz na to czas tutaj przeczytasz na temat Mycia detailingowego, Dekontaminacji i Woskowania) Nie oszukujmy się, czasem ciężko jest wygospodarować taką ilość czasu i nie każdy ma na to warunki. I tutaj z pomocą przychodzą woski na szybko, czyli quick waxy.

Są to produkty w formie płynnej, wyglądają tak samo jak quick detailery. Różnica między nimi jest taka, że teoretycznie QW poleży dłużej na lakierze i da nam lepszy look niż QD, ale nie zawsze jest to regułą.


Do produktów tego typu nie musimy mieć idealnie przygotowanej powierzchni jak w przypadku wosku twardego. Wystarczy umyć ręcznie samochód i osuszyć go ręcznikiem. Nie stosujemy takich preparatów po myjni bezdotykowej, ponieważ samochód bezdotykowo nigdy nie będzie dobrze umyty, zawsze pozostanie na nim brudny film. I możemy potem tym brudem porysować lakier.

Najwygodniejszą formą aplikacji jest zaaplikowanie preparatu na fibrę, rozprowadzenie po elemencie (np. 1/3 albo 1/2 maski – w zależności od wielkości), i dotarcie tego drugą suchą stroną mikrofibry. Warto obracać mikrofibrę, albo mieć dwie – jedną do rozprowadzania, drugą do wycierania. Trwa to wtedy o wiele szybciej, niż aplikowanie jedną stroną, ponieważ produkt nie rozmazuje nam się tak po lakierze. Jeśli nie zaaplikujemy zbyt dużo produktu, to trwa to naprawdę chwilę w przypadku większości produktów.

Możemy w ten sposób samodzielnie zabezpieczyć lakier, jeśli nie mamy czasu na normalne woskowanie. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby stosować QD i QW na położony wcześniej wosk, aby odświeżyć look i kropelkowanie albo po prostu dla samej frajdy z aplikacji.

Ja tak naprawdę wolę nawet QW i QD od normalnych wosków i najchętniej nakładałabym je po każdym myciu. Szukam teraz czegoś nowego na ten sezon, możecie mi coś polecić?
W drugim odcinku serii 50/50 chciałabym przestawić Wam trzy produkty z oferty Shiny Garage, które miałam okazję ostatnio testować. Kosmetyki tej firmy znam od dawna i korzystam z nich. Regularnie używam D-toxa, bardzo spodobał mi się Coco Tyre Booster, ostatnio polubiłam się z Pink APC i totalnie uwielbiam ich zapach Green Tea.


Zapraszam do lektury krótkich recenzji :)


Shiny Garage – Scan Inspection

Płyn Inspekcyjny z Shiny Garage zdecydowanie przypadł mi do gustu. Szukałam jakiejś alternatywy dla ADBL Wipe Out, który jest jest bardzo agresywny, a przez to niebezpieczny dla lakieru i nieprzyjemny w pracy. Dodatkowo bardzo szybko odparowuje, więc ciężko odtłuszcza się większe powierzchnie.

Scan Inspection jest zupełnym przeciwieństwem Wipe Outa. Ma przyjemny kwiatowy zapach, który nie męczy w trakcie pracy. Dosyć długo odparowuje, dzięki czemu możemy bez problemu odtłuszczać większe powierzchnie. Dość dobrze radzi sobie z wymywaniem pasty, a do tego ma bardzo przystępną cenę.

Przekonał mnie ten produkt i używam go regularnie.


Shiny Garage Jet Black

 
Dressingu do plastików zewnętrznych z Shiny Garage nie sposób nie polubić od pierwszego otwarcia. Pomarańczowy kolor, piękny zapach i konsystencja mleczka.

To produkt bardzo przyjazny w użyciu. Aplikuje się go bez problemu, nie powstają smugi, wyraźnie przyciemnia nawet wypłowiałe 20 letnie plastiki nadając im satynowe wykończenie. Nie jest tłusty jak niektóre produkty tego typu. Nadaje hydrofobowości zabezpieczonym plastikom.

Producent twierdzi, że efekt utrzymuje się aż do 2 miesięcy, ja jednak jestem zadowolona, że po trzech tygodniach dalej widać wyraźne przyciemnienie. Produkt na tyle mi się spodobał, że nie jest dla mnie problemem kłaść go częściej. Nie powstają plamy na jego powierzchni od deszczu, w trakcie użytkowania samochodu jednolicie blaknie, ale to jak każdy dressing.

Jak na razie z dressingów do plastików zewnętrznych, których używałam, to Jet Black najbardziej mi się spodobał, niestety wielu jeszcze nie miałam okazji testować.


Shiny Garage – Extra Dry

Extra Dy to produkt do bonetowania, czyli czyszczenia tapicerki materiałowej za pomocą mikrofibry. Możemy nim czyścić elementy przy których istnieje ryzyko rozklejenia, takich jak podsufitki i materiałowe boczki drzwi. Do czyszczenia tych elementów nie powinniśmy używać dużo wody, dlatego preparaty wymagające wypłukiwania odpadają.

Odkąd rozrobiłam pierwsze pół litra Extra Dry nie używam innego produktu do czyszczenia podsufitek. Używam stężenia 1:10. Bardzo dobrze radzi sobie z większością zabrudzeń eksploatacyjnych na jasnych podsufitkach i słupkach. Byłam zaskoczona jak kilka przetarć mikrofibry wystarczyło, aby usunąć z jasnych słupków poodbijane czarne palce po mechaniku.

Produkt super czyści, a do tego jest mega wydajny. Pół litra roztworu używam od około miesiąca, a stosuje go prawie codziennie. Zdecydowanie polecam.
Dosyć popularne są na naszym rynku marki pochodzące z Azji. Japoński Soft99 oraz Prostaff koreański Gyeon, a ostatnio coraz głośniej o Tevo. Jest to malezyjska firma, która na obecną chwilę ma w swojej ofercie kilkanaście produktów detailigowych. Trzon oferty stanowią powłoki, których jest aż sześć, ale znajdziemy tam również kilka produktów do pielęgnacji. W zeszłą sobotę MrCleanerze w Katowicach odbyło się szkolenie produktowe z tą marką. Spotkanie prowadził Marcin, który jest importerem produktów, a także właścicielem SNB Gdańsk, w którym pracują właśnie na produktach Tevo.



Jeśli chodzi o produkty pielęgnacyjne to znajdziemy w ofercie marki podstawowe rzeczy takie jak szampon i APC. Do zabezpieczenia powierzchni wewnątrz samochodu dostępne są dwa preparaty – do skór i materiału. A także produkty do oczyszczania szyb i metalu.
Wyróżniającym się w ofercie firmy preparatem jest Unilize, czyli antybakteryjny spray do wnętrz. Rozpylamy go we wnętrzu samochodu i zabija bakterie oraz wirusy, a dzięki aktywnym cząsteczkom efekt antybakteryjny może utrzymywać się do 14 dni. Ciężko będzie sprawdzić czy faktyczne działa, ale jest to jakaś alternatywa dla ozonowania.

Przejdźmy jednak do produktów, które mnie szczególnie zainteresowały, czyli powłok. W ofercie Tevo znajdziemy, tak jak już wcześniej wspomniałam, sześć powłok – trzy do lakieru, jedną do tworzyw sztucznych, powłokę do szyb oraz do metalu.



Topową powłoką jest BodyGard S60, który jest dostępny tylko dla akredytowanych partnerów. To najtwardsza powłoka z oferty Tevo i wytrzymuje na lakierze do pięciu lat. Przez swoje właściwości tworzy ona dosyć tępą powierzchnię na lakierze (jak każda twarda powłoka).

Drugą, dostępną już dla każdego użytkownika jest BodyGardS36. Jest to powłoka oparta na bazie wody, o niskiej zawartości rozpuszczalników, przez co jest nietoksyczna (albo przynajmniej zdecydowanie mniej toksyczna niż klasyczne powłoki). Tworzy grubszą warstwę na lakierze niż S60, ale ma minimalnie mniejszą twardość, w zamian oferuje jednak większą śliskość lakieru. Wytrzymuje na lakierze do trzech lat.
Ostatnią powłoką jest UniGard S06, półroczna powłoka o największej śliskości lakieru.

Powłoki Tevo możemy dowolnie ze sobą mieszać i warstwować. S60 jest dosyć tępą powłoką przez swoją twardość, dlaczego warto położyć na wierzch coś bardziej śliskiego. Dostępna dla każdego S36 może spokojnie służyć jako samodzielna ochrona, ale dla zwiększenia śliskości warto położyć na wierzch jeszcze S06. Jednak aby uzyskać najlepszy efekt możemy położyć S60, na to S36 i dołożyć dodatkowo na samą górę S06. Albo dać dwie warstwy S60, a na to S36. Kombinacji jest wiele.




Na spotkaniu, po przedstawieniu produktów, mieliśmy okazję samodzielnie zaaplikować powłoki na lakier, w tym również topowe S60. Myślę, że to bardzo fajne posunięcie, bo każdy, kto był zainteresowany współpracą z Tevo mógł zobaczyć jak pracuje się z tymi produktami, jak wygląda aplikacja, ile czasu to zajmuje. To na pewno może pomóc w podjęciu decyzji czy zaczynać współpracę z tą marką.

Powłoki nie są trudne w aplikacji, nawet są stosunkowo łatwe. Jeśli zaczniemy docierać w odpowiednim momencie, powłoka sama znika pod fibrą. A jeśli trochę przedobrzymy z czasem, dalej mamy możliwość dotarcia powłoki, tylko będziemy musieli trochę więcej czasu i wysiłku w to włożyć. To zdecydowany plus, bo nie raz może zdarzyć się sytuacja, że zagapimy się i odczekamy za długo i nie będziemy musieli wtedy od razu ściągać tej powłoki i aplikować na nowo.



Na sam koniec Marcin zrobił również krótką prezentację produktów Kisho, które również zapowiadają się ciekawie, ale ponoć są zdecydowanie trudniejsze w aplikacji.

Gdy już dorobię się sensownego samochodu, na którym będę mogła testować powłoki, to myślę, że Tevo będzie firmą, którą się zainteresuje.

Znacie tą markę? Używaliście ich produktów?
Dziś przedstawiam Wam ranking wosków naturalnych i hybrydowych.


Jednak nie jest to typowy ranking, nie ma na celu wyłonienia najlepszego wosku. Nie jest to także ranking moich ulubionych wosków. Gusta są różne, a dobrych produktów na rynku wiele, dlatego poprosiłam kilka osób, aby wybrały swój ulubiony wosk naturalny i opisały go w kilku zdaniach.

Efekty możecie zobaczyć poniżej. Może zainspiruje Was to w jakiś sposób go wyboru wosku na wiosnę :)

Dzisiejszy wpis powstał dzięki Wam! Dziękuję każdej osobie, która poświęciła swój czas, aby napisać parę słów :)
Zapraszam do lektury.


Poorboy's World – Natty's Paste Red Wax
Natty’s Paste Red Wax od Poorboy’sów - kocham ten wosk za przyjemność aplikacji i zapach - przy każdorazowym otwarciu słoiczka przypominają mi się pierwsze zabawy kilka lat temu. Niesamowity wetlook, jeden z tych które daje więcej niż magiczne 2%. Banalna aplikacja, dotarcie to przyjemność. Można smarować co mycie.
Patryk

AngelWax - BodyWax
Moim ulubionym woskiem naturalnym jest AngelWax BodyWax. Jest to wosk, który zawiera tylko naturalne składniki. Aplikacja tego wosku jest banalna, nakładamy cienką warstwę na lakier następnie po odczekaniu ok. 5-10 minut, w zależności od temperatury, docieramy mikrofibrą bez najmniejszych kłopotów. Lubię ten wosk, ponieważ daje efekt mokrego lakieru, pięknie wydobywa głębie oraz ziarno lakieru, pachnie niesamowicie, nieziemsko kropelkuje. I przy okazji jest trwały, przy odpowiednim dbaniu wytrzymuje do 6 miesięcy
Kamil


Manufaktura Wosku - Jodido
Wosk Jodido od Manufaktury Wosku jest połączeniem polimeru i carnauby, czyli jest to wosk hybrydowy. Jego największą zaletą jest to, że nadaje się do każdego typu lakieru od akrylu po metalik. Aplikacja może być wykonana ręcznie i w dość łatwy sposób się dociera. Jego największe właściwości hydrofobowe utrzymują się do 4 miesiecy.
Arkadiusz


Fireball - Ultimate Fusion Wax
Fireball Ultimate Fusion Wax co prawda nie jest w pełni naturalnym woskiem tylko połączeniem carnauby i krzemu. Wosk podany jest w ładnym opakowaniu w zestawie z dwoma aplikatorami i dwiema łyżeczkami, konsystencja wosku jest twarda, nakłada się go bardzo łatwo i przyjemnie nie pozostawia żadnych zaciągnięć nawet po dłuższym przetrzymaniu bez dotarcia. Zapachem przypomina męskie perfumy, co do działania jest mocno hydrofobowy, nadaje wet look i maskuje drobne rysy. Jedynym jego minusem może być cena wynosząca około 500 złotych za sto gram, ale naprawdę warto, gdyż na jeden średniej wielkości samochód nakładamy około 8 gram wosku. Można go kupić również w zestawie z powłoką wzmacniającą jego działanie, ale cena skacze wtedy do 800 stówek. Co do jego wytrzymałości to w moich testach średnio tyrany wytrzymał 3-4 miesięcy więc obstawiam że zadbany i konserwowany wytrzyma około 4-5 miesięcy. Podsumowując polecam go przez łatwą aplikację banalne docieranie, świetną hydrofobowość wydajność i niesamowity wygląd auta.
Konrad


CarChem – Carnauba Paste Wax 38
Carchem Carnauba Wax jeden z pierwszych wosków w mojej kolekcji, a zarazem mój ulubiony. Parę lat wstecz jako niedoświadczony detailer bałam się wszystkiego co nowe, a z woskiem od Carchem poradziłam sobie bez najmniejszego problemu. Wniosek nasuwa się sam wosk, banalny w aplikacji. Carnauba Paste Wax pięknie podbija ciemne kolory, wytrzymałość ok. 7 miesięcy
Klaudia


Dodo Juice – Blue Velvet Pro
Stosuje woski Dodo Juice od niedawna. Swoją przygodę z tą marka zacząłem w okresie zimowym. Wybrałem hybrydowy wosk Dodo Juice Blue Velvet Pro i od razu przypadł mi do gustu. To co najbardziej w nim cenie to połączenie wytrzymałości oraz pięknego podbicia koloru. Miły zapach i łatwa aplikacja. Docieranie tego produktu również jest bardzo przyjemne.
Tomasz


Autobrite - Obsession
Autobrite Obsession jest według mnie bardzo niedocenianym woskiem na naszym rynku, na Kosmetyce Aut nie znalazłem żadnej opinii ani recenzji, czy nawet projektu gdzie ktoś go używał. Jest moim ulubionym woskiem ze względu na 3 najważniejsze zalety trwałość, look oraz aplikacja. Zaczynając od aplikacji, konsystencja jest bardzo twarda, lecz gdy już mamy go na aplikatorze to staje się strasznie tłusty i mega wydajny. Dotarcie nie stanowi żadnego problemu, lecz lubi się wypocić i trzeba o tym pamiętać. Look, jak wiadomo, jest kwestią indywidualną i przy dobrze przygotowanej powierzchni daje ten 1%. Dla testu kiedyś pół samochodu zrobiłem Obsession, a druga stronę Zymol Glasur (wszystko zgodnie ze sztuka) następnie spytałem paru osób, które też w tym siedzą która strona lepiej wygląda, oczywiście nie wiedzieli która jest która i wszyscy powiedzieli że Autobrite więc coś musi w tym być . Trwałość przy dobrze przygotowanej powierzchni oscyluje w granicach 3 miesięcy zachowując dobre właściwości , ale po około 5 jeszcze coś tam widać go na lakierze. Według mnie jak na 100% naturalny wosk to przyzwoicie i tak dłużej jak 2 miesiące bez woskowania nie umiem wytrzymać.
Jakub

Swissvax - Utopia


Moim ulubionym woskiem jest Swissvax Utopia. Nie jest to całkiem naturalny wosk ponieważ posiada domieszkę PTFE. Przy opracowaniu jego receptury brał udział Tommy Lund z Norwegii. Wosk posiada przepiękny owocowy zapach. Aplikacja tego wosku nie sprawia żadnych problemów, a wręcz przeciwnie jest banalnie prosta. Docieranie wosków tej marki to powinien być przykład dla innych firm jak łatwo i bezproblemowo powinno się je docierać. Wydajność jest bardzo dobra, słoiczek wystarczy na bardzo długo. Jest to mój ulubiony wosk ponieważ daje przepiękny efekt na lakierze. Wyciąga głębie i ziarno, praca z nim to czysta przyjemność. No i nie można zapomnieć o cudownym kropelkowaniu, a pewnie dzięki dodatkowi PTFE wosk ma fajna trwałość.
Patryk


Dodo Juice – Purple Haze i Daimond White


Jeśli chodzi o woski od Dodo Juice to ciężko znaleźć swój ulubiony. Każdy z nich jest wyjątkowy i każdy przeznaczony innych rodzajów lakieru. Najczęściej używanym u mnie jest miękki wosk Purple Haze. Stworzony specjalnie dla ciemnych lakierów zapewnia idealne wykończenie oraz fenomenalny efekt zwłaszcza na metalicznych i perłowych lakierach. Razem z mega look'iem i gładkiej jak jedwab powierzchni w parze idzie dobra hydrofobowość. Niektórzy uważają, że słabą stroną Dodo jest niska trwałość. Przy odpowiedniej pielęgnacji wosk wytrzymuje około 4 do 5 tygodni. Dla mnie lawendowy zapach, który towarzyszy w czasie aplikacji, aż prosi żeby korzystać z niego częściej. Oczywiście można skorzystać z wersji Pro, która zapewnia dłuższą żywotność dzięki mieszance naturalnych i syntetycznych składników, ale to temat na temat naturalnych wosków więc można to tylko potraktować jako dodatek do recenzji. Drugim woskiem z gamy Dodo, który również często stosuje to Diamond White. Ten natomiast to twarda odmiana przeznaczona na jasne (w szczególności białe i srebrne) lakiery. Nazwa tego wosku nie jest przypadkiem. Dzięki niemu nawet "zwykły biały" lakier można lśnić nowym blaskiem. Zostawia bardzo dobry połysk oraz świetnie kropelkuje. Trwałość przy odpowiedniej pielęgnacji nawet do 6-8 tygodni. Lekka nuta migdałów uprzyjemnia aplikację. Oczywiście gama wosków od Dodo jest dużo większa i na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie. To co łączy je wszystkie to banalna aplikacja, łatwe docieranie i wyszukane zapachy, które umilają pracę z nimi.
Michał 



Wybraliście wosk na wiosnę z tej listy? 
Może któryś z wymienionych wosków również jest waszym ulubionym? 
Napiszcie w komentarzu co najbardziej lubicie kłaść na lakier :)
Staracie się ciągle rozwijać w tym co robicie? Jeśli tak to pewnie wiecie, że najwięcej można nauczyć się w praktyce, po prostu coś robiąc. A chcąc być w czymś naprawdę dobrym, nie można spocząć na laurach. Od dwóch lat staram się sukcesywnie rozwijać w detailingu, aby być coraz lepsza. Czytam, testuję i przede wszystkim staram się uczyć od osób bardziej doświadczonych. Czasem ze zwykłej rozmowy, można się sporo ciekawych rzeczy dowiedzieć.

Miałam ostatnio okazję dokształcać się z detailingu wnętrza na szkoleniu w Clean Car Academy w Tarnowskich Górach i postanowiłam z tej okazji napisać krótką relację.

Szkolenie było prowadzone przez Krzysztofa „Kanara” Gajewskiego i Adama Garbacza. Spędziliśmy 11h na zdobywaniu nowej wiedzy i ćwiczeniu swoich umiejętności. Jak prawie każde szkolenie, podzielone było na cześć teoretyczną i praktyczną. Z dużą przewagą części praktycznej. 

 



Szczególnie spodobał mi się fakt, że szkolenie nie polegało tylko omówieniu sposobów czyszczenia i zabezpieczania poszczególnych materiałów. Wiekszość z Was pewnie wie, że plastiki czyści się APC i szczoteczką, a po czyszczeniu zabezpiecza dressingiem. To nic odkrywczego, dlatego szkolenie w Clean Car Academy było przede wszystkim mocno skoncentrowane na optymalizacji czasu pracy przy detailingu wnętrza. Czyli w jaki sposób pracować, aby zajęło nam to jak najmniej czasu, a było efektywne. To bardzo przydatna wiedza, bo detailing wnętrza potrafi czasem zająć długie godziny.

Ważnym aspektem efektywnej pracy, jest dobór odpowiednich akcesoriów, które przyśpieszają i ułatwiają pracę. Dlatego też poznaliśmy różnego rodzaju „gadżety”, które możemy wykorzystać w codziennej pracy. Istotna jest także odpowiednia chemia, dzięki której możemy wykonać usługę dobrze i bezpiecznie, zarówno dla samochodu, jak i naszego zdrowia.

Omówiliśmy także kolejność poszczególnych etapów pracy, tak aby wszystko szło jak najsprawniej, i aby nie dokładać sobie niepotrzebnie pracy. Odpowiednia organizacja pracy jest szczególnie istotna jeśli pracujemy w kilka osób. Chyba, że nie zależy nam na czasie i lubimy patrzeć jak ktoś pracuje i  siedzieć w pracy do późnych godzin wieczornych ;) Jeśli jednak prowadzimy swój biznes, wiemy, że czas to pieniądz i lepiej go dobrze wykorzystać.



Po teorii przyszedł czas na zajęcia praktyczne w trakcie których pracowaliśmy na elementach wyciągniętych z samochodu, a także we wnętrzu przygotowanego pojazdu. Praliśmy, czyściliśmy skóry oraz podsufitkę. Zajęliśmy się również tematem uporczywych zabrudzeń przy praniu. Dowiedzieliśmy się jak poprawnie umyć szyby, a także jak wyczyścić pasy, co często sprawia problemy. Była to także okazja, aby skorzystać z bogatej wiedzy Krzysztofa i Adama, i dopytać się o różne problematyczne kwestie, niekoniecznie związane z detailigiem wnętrza

Szkolenie upłynęło w miłej i zabawnej atmosferze nie wiadomo kiedy :) Miałam wrażenie, że ledwo co przyjechałam, a już zrobił się wieczór.


To szkolenie to świetna opcja dla ludzi prowadzących swoje studia, którym zależy na rozwoju swojego biznesu. A także dla ludzi, którzy chcą szybko i efektywnie wykonywać swoją pracę, a także rozwijać się w swoim fachu. Dla laików to również świetna opcja, bo można zaczerpnąć sporą dawkę wiedzy, a także uniknąć wielu błędów osób początkujących.

Jeśli myślicie o tym, aby się wybrać, to polecam :) Planowane są kolejne edycje, więc możecie śledzić Clean Car Academy na Facebooku, aby nie przegapić.
50/50 to nowa seria detailingowych testów na blogu Garage Lifestyle. Będę w niej przedstawiać produkty, które w ostatnim czasie zwróciły moją uwagę. Nie będą to zawsze pełnowymiarowe testy, w których tygodniami będę sprawdzać wytrzymałość danego produktu, czasem mogą to być krótkie mini recenzje.

W pierwszym artykule z tej serii opiszę Wam trzy produkty do zabezpieczenia lakieru firmy Fireball.



Fireball – Hydrophobic Active Snow Foam

Jeden z ostatnio odkrytych hitów to piana hydrofobowa z Fireballa. Jest banalna i bardzo szybka w zastosowaniu, a daje niesamowity efekt. Aplikujemy ją na mokry lakier zaraz po umyciu samochodu, czekamy chwilę, spłukujemy i możemy cieszyć się niesamowitym efektem hydrofobowym przy minimalnym nakładzie pracy.

Przy wycieraniu samochodu po myciu nie sposób nie zauważyć niesamowitej śliskości lakieru. Nie spodziewałabym się tego po produkcie, który jest woskiem na mokro, więc bardzo mnie pod tym względem zaskoczył. A gdy już wysuszymy samochód zobaczymy, że efekt wizualny też robi robotę. Lakier nabiera zauważalnego blasku i głębi, a to wszystko w pięć minut!

A najlepsze jest to, że efekt ten utrzymuje się zdecydowanie dłużej niż do pierwszego mycia. Po trzech tygodniach dalej mamy zadowalający efekt hydrofobowy. I to nawet na brudnym lakierze.

Produkt może nie jest najtańszy, jak na wosk hydrofobowy, ale zdecydowanie wart swojej ceny. Gdybym nie testowała tylu różnych kosmetyków na lakierze, chętnie kładłabym ten produkt co kilka myć, aby móc cieszyć się tym genialnym efektem hydrofobowym i pięknymi kropelkami.

Filmik z działania piany hydrofobowej zaraz po aplikacji znajdziecie pod tym linkiem.

Fireball – Ultimate Nano Coat



Kolejnym produktem do zabezpieczenia lakieru jest powłoka hydrofobowa od Fireballa. Jest to powłoka do samodzielnej aplikacji dostępna dla każdego w niedużych pieniądzach. 250 ml kupimy za mniej więcej 150zł, a możemy z tego zrobić kilkanaście samochodów.

Jest to powłoka typowo dla laików, więc jej aplikacja nie jest zbyt skomplikowana. Oczywiście powinniśmy wcześniej dokładnie przygotować lakier, czyli umyć go i oczyścić, o czym możecie przeczytać w poprzednich wpisach dotyczących woskowania (Detailingowe mycie okresowe, Dekontaminacja lakieru). Jednak dystrybutor mówi, że nie jest konieczne polerowanie lakieru przed aplikacją, więc wystarczy dokładnie odtłuścić powierzchnie. Co na pewno jest dużym plusem dla osób, które chciałby po raz pierwszy zaaplikować powłokę.

Docieranie zajmuje trochę więcej czasu, ale nie jest jakoś wybitnie trudne. Potrzebujemy także garażu, ponieważ po aplikacji powinniśmy zostawić samochód w nim do czasu całkowitego utwardzenia powłoki. Przed dobę nie powinien mieć kontaktu z wodą.

Jednak efekt kropelkowania zdecydowanie wynagradza włożony trud w aplikację. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam tak piękne kropelki na plastikach, naprawdę są niesamowite. Na lakierze również świetnie wyglądają, ale te na plastikowych elementach totalnie mnie zachwyciły. Ultimate Nano Coat bardzo dobrze przyciemnia plastikowe elementy, więc myślę, że spokojnie może być stosowany zamiast dressingu. Wystarczy tylko wyczyścić plastiki APC i odłuścić. A jeśli chodzi o efekt na lakierze - Nano Coat zauważalnie go przyciemnia i wyciąga głębię.

Po miesiącu od aplikacji efekt hydrofobowy zauważalnie słabnie. Jednak nie jest to produkt bardzo drogi, a aplikacja nie sprawia większych problemów, więc myślę, że można pozwolić sobie na jego częstsze stosowanie.


Fireball – Ultimate Coating Wax


Ten produkt jest quick detailerem opartym na bazie krzemu, zawiera ponad 5% tlenku krzemu. Polecany jest do bieżącej pielęgnacji powłok ceramicznych, ale myślę, że spokojnie sprawdzi się również jako samodzielna ochrona.

Ze wszystkich trzech produktów najmniej mnie zachwycił, ale to nie oznacza, że jest to produkt zły.

Jego aplikacja jest prosta, delikatnie przyciemnia lakier i nadaje mu blasku. Kropelkowanie również jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Efekt hydrofobowy utrzymuje się nawet dłużej niż w przypadku Ultimate Nano Coat.


Używaliście tych produktów? Spodobały Wam się?
Po dwóch wpisach wprowadzających w temat woskowania lakieru wreszcie możemy przejść do najważniejszej i najbardziej wyczekiwanej części, czyli aplikacji wosku. Jednak nie tak szybko, bo najpierw jeszcze musimy oczyścić lakier cleanerem. Ale jesteśmy już zdecydowanie bliżej niż dalej końca, więc zapraszam do lektury.

Jeśli chcecie wiedzieć jak poprawnie, detailingowo przygotować samochód przed nałożeniem wosku zapraszam Was do dwóch poprzednich wpisów:

Jeśli już je czytaliście, zapraszam Was do ostatniej części poradnika o woskowaniu.


Na tym etapie będziemy potrzebować cleanera do lakieru lub pasty finiszowej oraz wosku. Jeśli chodzi o akcesoria przydadzą nam się dwa aplikatory i puszysta mikrofibra. Aby zwieńczyć efekt prac zaopatrzmy się także dressing do opon i plastików zewnętrznych.

Cleaner, czyli ostateczne przygotowanie lakieru

Kiedy mamy już samochód dokładnie wymyty i osuszony czeka nas ostatni etap oczyszczania lakieru za pomocą cleanera. Usunie on nam pozostałości wosków i zabrudzeń na lakierze. Do wielu wosków naturalnych znajdziemy dedykowany cleaner, który dodatkowo może poprawić efekt wizualny. Jeśli stosujemy dedykowany cleaner pod wosk naturalny nie wymaga on odtłuszczania powierzchni. Jeśli jednak chcielibyśmy położyć wosk syntetyczny i zależy nam, żeby jak najdłużej poleżał, wtedy dobrze jest wymyć cleaner za pomocą IPY albo innego odtłuszczacza, żeby wyjałowić powierzchnię. Zamiast cleanera możemy zastosować również pastę finiszową i następnie wymyć ją.

Cleaner możemy wypracowywać zarówno ręcznie jak i maszynowo. Jeśli zdecydujemy się na pierwszą opcję, zajmie nam to trochę więcej czasu. Potrzebujemy do tego aplikatora i element po elemencie wypracowujemy produkt kolistymi ruchami. Jeśli będziemy używać do tego maszyny polerskiej, wybierzmy miękką gąbkę i pracujemy na wolnych obrotach. Najlepsza będzie do tego maszyna typu dual action.

Jeśli chcemy położyć wosk syntetyczny, odtłuszczamy powierzchnię lakieru IPĄ. Jeśli wosk naturalny, nie jest to takie konieczne, możemy tylko dobrzeć resztki cleanera mikrofibrą.


Woskowanie, czyli zwieńczenie pracy

 
Teraz przystępujemy do najprzyjemniejszej części, czyli woskowania. Nakładamy cienką warstwę, kolistymi ruchami. Nie powinniśmy zużyć więcej niż kilka gram wosku na samochód. Najlepiej robić sobie 2-4 elementy naraz. Choć w przypadku niektórych wosków spokojnie można zrobić nawet i całe auto, ale jeśli nie znacie dobrze wosku i swoich umiejętności to nie polecam, bo można się potem nieźle namęczyć z docieraniem.

Jak sprawdzić czy wosk nadaje się już do dotarcia? Można oczywiście patrzeć na czas zalecany przez producenta. Jednak jest on orientacyjną wartością i zależy od warunków otoczenia, między innymi temperatury i wilgotności. A najłatwiej możemy sprawdzić czy wosk wyschnął przesuwając palcem po elemencie. Jeśli zbieramy w ten sposób wosk i ukazuje nam się czysty lakier to znaczy, że można docierać. Jeśli tylko rozmazaliśmy go, należy jeszcze chwilę zaczekać.

Po dotarciu sprawdźcie dokładnie samochód dookoła, czy nie została gdzieś jakaś smuga z wosku. Teraz można nałożyć dressing na plastiki i opony, uważając przy tym, aby nie ubrudzić lakieru. I możemy cieszyć się pięknym wyglądem naszego samochodu.

Kto z Was już nawoskował samochód albo przymierza się do tego? :)